środa, 18 listopada 2015

Złuszczanie+ Nawilżanie+ Odmładzanie


 Witam Was w kolejnym poście poświęconym firmie Bandi.
 Jakoś nie było mi po drodze do tej pory  ,by kliknąć link do bloga 
i napisać swoja opinie na temat kremów- choć parę tygodni temu 2 z nich już się skończyły.
Wiec mając chwile chciałam Wam przedstawić:

1. Krem z kwasem migdalowym i polihydroksykwasami, którego podczas stosowania
 (według producenta ) zadaniem było :
-delikatnie usuwać nagromadzone martwe komórki warstwy rogowej
-oczyszczanie i zwężanie rozszerzonych porów oraz ograniczenie błyszczenia skóry
-łagodzenie objawów trądziku
-głębokie i długotrwale nawilżanie

2.Krem z witamina C SPF20,który za zadanie miał:
 -rozjaśniać przebarwienia i chronić przed powstawaniem nowych
-opóźniać starzenie się skóry
-ujędrniać i uelastyczniać skórę
-chronic przed promieniowaniem UVA i UVB

3.Intensywne serum, którego zadaniem było:
-intensywnie zregenerować skórę
-odbudować włókna kolagenowe
-wygładzić  zmarszczki

Tak więc wyglądają streszczone zadania powyższych kremów- natomiast szersza treść znajdziecie w linkach podanych powyżej.
Zapewne wiecie,ze tu wspominam wyłącznie o produktach wartych wypróbowania. Nie będę pisać o każdym kremie z osobna, bo stosowałam je w jednym czasie,dlatego umieszczone są w jednym poście.
Nie będę rozpisywać się tu oh-ach i ah-ach - -po prostu napisze to co przyniosło pozytywne i efektywne dzialanie.
Nie przedłużając zacznę od kremu który nie chce się skończyć nawet 1/4 nie udało się zużyć( przy codziennym stosowaniu przez ok.3miesiace), a mam na myśli krem z witamina C. Krem, który w moim przypadku miał chronić przed przebarwieniami i ewentualnie spłycać "stare" ( akurat tu nie miał problemu,bo już wcześniejszy krem z kwasem jaki stosowałam przed migdałowym sobie ze "starymi" przebarwieniami doskonale poradził  ). Krem świetnie chronił moja skórę przed przebarwieniami- przez cały czas stosowania nic nowego się nie pojawiło.Krem ma fajną konsystencje, jest lekko beżowy- przez co czasem mi się wydawało,ze działa jak taki delikatny BB nadający ładny koloryt cerze.
Jedyny mankament kremu jaki znalazłam to tylko tyle,ze  trzeba uważać z ilością jaka nakładamy,bo można sobie zrobić na twarzy "Królową  Śniegu"  ( konsystencja kremu jest taka,ze w zupełności wystarczy 1/2 pompki) :) 
Kolejnym z kremów jest -intensywne serum, które również chyba ma swoja zasługę-według opisów producenta to jemu trzeba przypisać  spłycenia i wygładzenia zmarszczek u 29-latki....haha
Przy tym kremie jeszcze muszę wspomnieć,ze niestety jego wydajność w stosunku do pozostałych kremów jest o wiele za mala, bo wolałabym większe opakowanie serum niż kremu z witamina C, która zapewne jeszcze dłuuugo się nie skończy .
No i ostatni z trzech idealnych i efektywnych, to oczywiście krem z kwasem migdalowym.
Jako ze mam skórę wrażliwą, to oprócz złuszczania z kwasem, nic więcej nie używałam by pozbyć się "martwego naskórka". Tutaj tak samo jak przy kwasie pirogronowym,który wcześniej stosowałam mogę powiedzieć,ze wykazuje on działanie już od pierwszego użycia przy mojej cerze.Powiedziałabym nawet że lepiej radzi sobie ( dogłębniej) z oczyszczaniem i zwężaniem porów- bądź po części ten efekt to zasługa  także poprzedniego kwasu,który je już wtedy o wiele zmniejszył i oczyścił. Jeśli natomiast chodzi o trądzik i działanie tego kwasu na łagodzenie jego objawów,to nie należne do osób,które zmagają się z trądzikiem-jedynie "przed- w te dni" coś wysypie. Mogę tyle powiedzieć,ze o ile kwas pirogronowy hamował i łagodził wypryski "w te dni" to znowu kwas migdałowy działał o wiele efektywniej- zapobiegał.
Ogólnie stosowanie tych 3 kremów w jednym czasie był to dobry wybór- skóra nawilżona, jaśniejsza, jędrniejsza, zmarszczki znacznie wygładzone i co mnie nadal zachwyca.... spora blizna po szwie, która była dość duża i zauważalna -stała się jaśniejsza , gładsza i delikatniejsza ( to nawet znajomi zauważyli).
Tak w wielkim skrócie opisane moje zadowolenie z kolejnych kremów tej marki- moja cera tak lubi chyba sklady produktow z Bandi,ze ostatnio rzaden nowy produkt z innej marki mojej cery nie zadowala, wiec chyba trzeba znow zlozyc zamowienie na Bandi ahhaha...Zimno sie robi ,więc chyba czas na powrót do  Bandi HYDRO ;)
 Pozdawiam.


piątek, 3 lipca 2015

BANDI Antycellulitowy Balsam Wyszczuplający.



Witam Was Kobietki serdecznie w nowym poście, który poświęcony będzie recenzji balsamu antycellulitowego z firmy Bandi.
Jako ze  zawartość butelki zmierza już ku końcowi- mało go zostało, do tego efekty również jakieś zaulwazylam, wiec nie pozostaje mi nic innego jak wspomnieć o produkcie na blogu.
Część z  Was mnie zna i wie,ze lubię produkty tylko te które w pełni mnie satysfakcjonują ( nie mam tu na myśli ceny, bo  w tanich czy drogich produktach zawsze trafia się jakieś  "słabsze", wiec albo coś jest czarne albo białe-nigdy nic na pograniczu ). I tak "niestety" chyba mam ze wszystkim. Na blogu już dawno postanowiłam ze będę zamieszczać tylko to o czym warto wspomnieć. Wiec dziś na "tapecie" pojawia się ponownie firma  Bandi- tym razem z produktem do ciała. O ile produkty z tej marki do twarzy wykazywały pozytywy praktycznie od pierwszego użycia,tak wiadomo  z produktami do ciała jest zawsze  dłuższa droga by zauważyć jakiekolwiek efekty.
A wiec zaczne najpierw od tego czym jest i w jakim celu zostal stworzony balsam. Jak sama nazwa wskazuje jest to balsam antycellulitowo-wyszczuplajacy,ktorego zadaniem jest pobudzenie mikrokrazenia i metabolizmu, aby przyspieszyc spalanie podskornej tkanki tluszczowej+ pomoc w redukcji tzw. "skorki pomaranczowej". Takze co za tym idzie modelowanie sylwtki,poprawa jedrnosci skory jak i rowniez redukcja obwodu talii,bioder czy ud.
Odrazu musze wspomniec,ze jestem osoba ktora nie "odzywia sie zdrowo",ani nawet nie cwiczy, wiec na jakies spektakularne efekty sie nie nastawialam.
Bo balsamów takich nie należy traktować jako zastępstwo dla ćwiczeń i zdrowego odżywiania- bardziej bym powiedziała,ze balsam ma pomóc nam w walce z cellulitem np. dołączając do tego jeszcze dietę i ćwiczenia ;)

Zeby post byl w miare krotki-tak wiec przejde do rzeczy.
Miesiac czerwiec nalezal wlasnie do balsamu z Bandi, standardowo i systematycznie co wieczor wmasowywanie go w talie,uda,brzuch i posladki.
Pierwsze aplikacje i wrazenia po uzyciu.... ho,ho,ho.. chwilowe zaczerwienienie  i tzw. intensywne grzanie ...tak ,tak to normalne działanie tego balsamu-nie żadne uczulenie.
Mi osobiscie taka "cieplota"- dzialanie bardzo odpowiada ( po  pierwszym razie stwierdzilam,ze to jest idealny produkt na zime pod kolderke ). Oczywiscie za kazdym nastepnym uzyciem "grzanie" bylo coraz mniej odczuwalne, tak jak i widocznosc zaczerwienien skory.
Sama aplikacja balsamu natomiast jest bardzo przyjemna- kremowa konsystencja, szybko sie wchlania,ponadto nie pozostawia tlustej powloki ( nie lepi sie), ale trzyma nawilzenie az do momentu zmycia.
Co do wyszczuplania- nawet na to nie liczylam,ze cokolwiek na swojej szczuplej budowie bede w stanie jakies efekty przyulwazyc,ale patrzac w lustro widze,ze " wciagnelo" -wiec cos pozytywnego sie dzieje.
Natomiast jesli o cellulit chodzi, to wizualnie wyglada lepiej niz przed rozpoczeciem stosowania tego balsamu.
Zdecydowanie najbardziej zaulwazalne po miesiacu  stosowania jest napiecie skory,ujedrnienie i swietne wygladzenie,ktore nie tylko czuć,ale i widać. Tak wiec ćwiczenia+ zdrowa dieta+ balsam= idealne cialo :)

Pozdrawiam.



P.S. Balsam ten do testów otrzymałam od http://www.blackdiamondbeauty.co.uk
 Ale nie ma to w żaden sposób wpływu na treść posta ( moje obserwacje ).



sobota, 30 maja 2015

Higiena pracy i świadomość indywidualna



Kochani,dziś parę zdań na temat higieny,która jest dla mnie podstawa by na kimś cokolwiek móc aplikować
Mam nadzieje,ze będzie to krótki post.
Spotykając się ze zjawiskiem zdziwienia -postanowiłam  Wam napisać, dlaczego taki wybór aplikacji.


Jakkolwiek by na to nie spojrzeć rynek kosmetyczny jest ogromny, możemy nie tylko przebierać w markach drogeryjnych,ale również profesjonalnych. Poza tym możemy sobie ułatwiać prace poprzez świadome wybory.
Oczywiście nie musicie się ze mną absolutnie zgadzać każdy może mieć własne zdanie-teorie.
W związku z tym,ze ja nie jestem "wszyscy”- bo inni tak robią i nic się złego nie wydarzyło do tej pory , to co mi szkodzi zachowywać się jak oni .
Otóż nie- co robi się ze swoja twarzą i co na nią nakłada, to indywidualna sprawa . Ale świadome narażanie czyjejś twarzy na choroby, czy problemy- poprzez nieprzestrzeganie kilku podstawowych rzeczy....tj.używanie w ciągu dnia tego samego pędzla wielokrotnie na rożnych twarzach ( “spsikanie” pędzla płynem-to nie jest ani porządna dezynfekcja/ani sterylność-bo co można usunąć w 1-3 min ).
 Zawsze trzeba mieć wystarczająca ilość pędzli by nie uraczyć kogokolwiek pędzlami,które już były użyte chwile wcześniej :)
Kolejna rzecz która kiedyś mnie zastanawiała- jak można aplikować puder, cienie, szminki , tusze, eyelinery,korektory, podkłady w kremie itd. bezpośrednio z opakowania- na dodatek wielokrotnie powtarzać czynność (przecież kosmetyk taki który po serii kontaktów skóra-produkt tak naprawdę nadaje się do laboratorium ,a nie do pracy  ) Po to w końcu wymyślono tzw. mixing palety by je używać i zapewnić maksymalnie bezpieczna aplikacje.

Następne bardzo komiczny wręcz przykład- “darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”! Bzdura ! Używając czegokolwiek trzeba być świadomym co się ma, skąd i co aplikuje! 
Wybaczcie bardzo,ale takich tłumaczeń jw. nie rozumiem. Jak dla mnie jednoznaczne jest ze osoba neguje takim stwierdzeniem swoje kwalifikacje, a także doświadczenie,albo co chyba gorsze -świadomie kupuje produkty z oczywistym groźnym stężeniem substancji w kosmetykach... ryzykuje zdrowie innej osoby a tzn. ze nie traktuje ludzi poważnie.... Parodią byłoby aby osoba z kilkuletnim stażem... w ten sposób postępowała,czy używała kosmetyków z metka allexpress itp.....
 Polecam Wam artykuł w jakich często warunkach są produkowane kosmetyki w podziemiach ......KLIK

zdj.dailymail



Kolejna rzeczą  nie kompetentną byłoby "skupywać" używane kosmetyki do pracy na twarzach innych osób , bądź ze źródeł nie pewnych.
Na rynku kosmetycznym jest taki ogrom marek w rożnych cenach i jakości , ze co najmniej bezmyślne wydaje się ,by do pracy na kimś używać po kimś kosmetyków!
 Zaczynając “przygodę” z makijażem- nie trzeba mieć nie wiadomo czego,bo czy to X za 1£, czy Y za 30£- nie ma znaczenia,ważne by produkt był tym czym ma być , a nie "bajka" dla  naiwnych..... Wychodzę z założenia-ze takie osoby nie posiadają zapewne “ubezpieczenia klienta”- bo przecież oczywiste jest ,ze nikt nie weźmie odpowiedzialności za to ze pracuje się na kosmetykach z niewiadomego źródła.
Podkreślmy ...Tobie może nic nie być, Jej tez i Jej tez,ale kiedyś może dojść do sytuacji,że zamiast w ważnym dla siebie dniu cieszyć się ze święta,czy imprezy- będziesz musiała leczy zapalenie spojówek,opryszczkę, czy wielomiesięczne zapalenie skory z zakażenia gronkowcem.....
I kto za to wtedy konsekwencje ponosi ?!


Cofnę się na chwile jeszcze  z aktualna świadomością do momentu gdzie zaczynałam z makijażem i na “warsztatach “ w UK pani dala nam do dyspozycji wszystko łącznie z tuszami, pudrami czy pędzlami ( każdy mógł “maczać” się w tych samych produktach,nakładał na twarz,oczy).
 Nie było mowy o jakichkolwiek aplikatorach- dlaczego? Nie wiem.
Akurat gdzieś tam miałam swoja wizje,wiec miałam swoje kosmetyki i pędzle (tj.  i  inne dziewczyny),ale bardziej chodzi mi o sytuacje “obmacane” kosmetyki przez bodajże 12 osób- później jak gdyby nigdy nic trafiające do kufra... I patrząc na tamten obraz “zjawiska normalnego”,oraz na parę innych sytuacji – nie wyobrażam sobie bym mogla tak traktować kosmetyki i co za tym idzie inne osoby. Kto chciałby być potraktowany np. pudrem,który po “lotach” na 12 osobach zawiera nie tylko sebum z twarzy “12 doskonałych”,ale staje się idealnym skupiskiem do rozwoju wirusów i grzybów.
"Zeskrobanie"  sobie wierzchniej warstwy i psikniecie sprayem dezynfekującym to nie jest metoda dla mnie. Dla kogoś taka metoda może być satysfakcjonująca- dla mnie natomiast nie jest. Tak samo dla jednych wielokrotne użycie tych samych pędzli tego samego dnia jest higieniczne-dla mnie natomiast nie .
Nigdy nie używam tych samych pędzli tego samego dnia na kilku osobach- każdy pędzel musi przejść odpowiednia drogę  by móc uznać go za maksymalnie bezpieczny do ponownego użytku. 

Kochani po to stworzono jednorazowe akcesoria,czy sprzęty które można dezynfekować by z nich korzystać w mądry sposób.To jakie opcjonalne zabezpieczenie wybiera się ( czyt. higienę)- zależy od Nas samych,a nie od tego “bo tak wszyscy robią” .
 Nie nie wszyscy tak robią-wiedze przekazaną nam w szkołach.... i to co z niej możemy "wynieść" przydatnego powinno być kierunkową wiedza....o takich rzeczach,higienie czy zabezpieczeniach mówi się na zajęciach- jest to stała kwestia.
 Idąc do kosmetyczki dali byście sobie co cokolwiek inwazyjnego zrobić widząc brak higieny w salonie ( nie wiem np.niezdezynfekowane narzędzia, wszędzie kurz, nieład ….) No właśnie.
Każdy we własnych upodobaniach wybiera,to co w danej chwili go satysfakcjonuje, wiec wybrałam
 mixing palety,szpatułki ,czyste zdezynfekowane pędzle-zawsze ,jednorazowe aplikatory, środki do dezynfekcji ,czyste-zdezynfekowane dłonie itd.
I czy to jest zbędny wydatek- moje "widzi mi się"? Czy po prostu świadoma indywidualność,która zyskuje coraz większe grona osób zajmujących się usługami ???
 Każdy może sam sobie na to odpowiedzieć według uznania.

Dla zainteresowanych KLIK


Pozdrawiam :)













środa, 4 marca 2015

BANDI* Krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym*****Nocna kuracja nawilzajaca ***

Hejo Kobietki :)

Nie mam natchnienia do pisania,ale o tym Wam napisze :D
Jak widać po tytule posta -chodzi o marke Bandi.
 Firma oczywiście wcześniej mi nie znana, może tez dlatego,ze kosmetyki tej firmy można znaleźć tylko w gabinetach kosmetycznych i na stronie internetowej :)
Na kosmetyki trafiłam dzięki forum na FB- a dokładnie dzięki p.Gosi..... :)
A wiec przejdźmy do rzeczy. Posiadam dwa kremy, bo akurat taka miałam potrzebę-a raczej potrzebę taka miała moja cera ze "skutkami ubocznymi" :D
Powiem Wam ze właściwie wybrałam kosmetyki-chyba :)
Każdy z nich spełnia swoje funkcje-już od pierwszego użycia :)


Pierwszy z nich to krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym.



 Specjalistyczny krem o działaniu eksfoliującym, antybakteryjnym i przeciwtrądzikowym. Oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, znacząco redukuje ilość zaskórników oraz głęboko odżywia i rewitalizuje skórę poprzez remodeling włókien kolagenu i elastyny.

Testy aplikacyjne (in vivo) przeprowadzone przez niezależne lab
- działanie antybakteryjne i przeciwtrądzikowe (63%)
- ograniczenie błyszczenia się skóry (58%)
- oczyszczenie i zwężenie ujść gruczołów łojowych (67%)
- wzrost nawilżenia i wygładzenie naskórka (56%)
- poprawę sprężystości, jędrności i elastyczności skóry (58%)
- zmniejszenie ilości przebarwień (50%) i blizn potrądzikowych (40%)


W pełni się zgodzę z producentem (od ponad 2tyg. kosmetyk właśnie tak działa) :)


Drugi z nich to nocna kuracja nawilżająca.


Skoncentrowany preparat o bogatym składzie substancji aktywnych - kwas hialuronowy, mukopolisacharydy, ogórecznik lekarski. Preparat pomaga odbudować naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka i chroni przed zbyt intensywną transepidermalną utratą wody. Zapewnia utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Likwiduje uczucie ściągnięcia, łuszczenie się skóry, przywraca skórze prawidłowe napięcie i elastyczność, hamuje przyspieszone starzenie i eliminuje drobne zmarszczki.

Składniki aktywne: alantoina , d-pantenol , kwas hialuronowy , masło shea , mukopolisacharydy , olej z ogórecznika.

Trudno się z producentem nie zgodzić,ze jak i pierwszy tak i drugi krem jest idealny. W moim przypadku "czyści" i "dostarcza" to co  potrzebuje na ten moment- poniżej zdjęcie powie Wam  więcej ( a raczej skronie i czoło,których partie odmówiły posłuszeństwa ) :)






Wszystko tak jakby się "cofało"-zanikało.
Unikajac  pytania.....produkty te w UK znajdziecie tu KLIK
POZDRAWIAM :)



środa, 3 grudnia 2014

Międzynarodowy Kongres Wizażystów URODA 2014

Witajcie! :)

Wpadłam tu na chwile by streścić Wam udział w fajnym wydarzeniu ,
które miało miejsce w Gdańsku (4-5 października ), 
czyli oczywiście mowa o kongresie wizażystów,
w którym miałam przyjemność uczestniczyć.
Kongres ten odbywa się co roku na targach URODA, 
w tym roku tematem przewodnim spotkania dwu dniowego
 była "budowa oczu i jej determinujący wpływ na rodzaj makijażu”.
Na samych targach spędziłam mało czasu.
Swoje zakupy zrobiłam w przerwie miedzy wykładami- ale o zakupach w oddzielnym poście ;) )

Targi Uroda 2014





Wykladowcy kongresu:


 p.Irina Brailian- Kovalchuk







 Wykłady z p. Irina szczerze powiedziawszy jako jedyne mnie nie usatysfakcjonowaly. Dlaczego?
Nie wiem może przez barierę językowa ,akcent ;) Tak czy inaczej było warto i już ! ;)




p.Marek Bogdziewicz









 P. Marek- świetne wykłady, zrozumiale treści wypowiedzi, wiele ciekawych rzeczy można było się dowiedzieć i te "streszczoną" cenną wiedze zabrać ze sobą ;)   
Człowiek uczy się tak naprawdę cale życie-zawsze znajdzie się coś o czym może człowiek jeszcze nie wiedzieć, dlatego zawsze warto uczestniczy w  rożnych warsztatach/kongresach/seminariach- to zawsze w jakiś sposób wychodzi na plus..... 
 zawsze można poznać ciekawe nowe osoby i posłuchać czegoś mądrego od innych ;)





p.Jolanta Wagne







 P.Jola osoba o której nie wiedziałam wcześniej nic...
nie wiem jak to się stało,ze wcześniej na p. Jole nie trafiłam ;(  
O pani Joli mogłabym pisac i pisac ,ale co ja będę bazgrolić  pod jakim wrażeniem byłam...
 proszę bardzo link do strony klik 


Mam nadzieje,ze w przyszlym roku rowniez bede mogla wziasc udzial,
 baaaa mam nadzieje,ze uda mi sie na "szkółkę" do p. Joli szkoły trafić ... 
Puki co zostaje mi w najbliższym czasie "studiowanie" podręcznika J.W. ;)

Dobranoc :)